Z Wrocławia na Sycylię do Palermo, Trapani i wyspę Levanzo.

  • Z Wrocławia na Sycylię do Palermo, Trapani i wyspę Levanzo.
  • Z Wrocławia na Sycylię do Palermo, Trapani i wyspę Levanzo.
  • Z Wrocławia na Sycylię do Palermo, Trapani i wyspę Levanzo.
  • Z Wrocławia na Sycylię do Palermo, Trapani i wyspę Levanzo.
  • Z Wrocławia na Sycylię do Palermo, Trapani i wyspę Levanzo.

Kto: Bogdan Lewandowski

Kiedy: Październik 2012

Gdzie: Sycylia, Palermo, Trapani i Wyspa Levanzo.

Nigdy nie zapomnę: Z Wrocławia na Sycylie do Palermo, Trapani i wyspę Levanzo Podróż na Sycylie długo planowałem, i była to podróż życia. Wolfgang Goethe napisał:” Kto nie widział Sycylii ten nie rozumie Włoch. Tu bowiem jest klucz do wszystkiego”. Ja też musiałem pojechać na Sycylię , a to za sprawą emigracji zarobkowej w latach dziewięćdziesiątych i poznanych Włochów , którzy przekręcali moje nazwisko i mówili Levandzovski dopasowując do nazwy wyspy niepodal Sycylii. Wyspa znajduje się 10 km od Trapani, gdzie lotnisko wojskowe jest współdzielone z cywilnym (w roku 2011 przez kilka miesięcy były wyłączone z ruchu cywilnego z powodu operacji wojsk NATO w Libanie.

Zaplanowałem tygodniową wycieczkę na Sycylie z poniższym planem podróży Wrocław→Bergamo→Palermo→Trapani→Triest→Wenecja→Werona→Bergamo→Wrocław z czterema lotami samolotem , trzema podróżami kolejami włoskimi i przejazdem autobusem. Poranny wylot z Wrocławia był początkiem eskapady , na lotnisku spokój, do odprawy nie było kolejek i przeszedłem kontrolę w kilka minut i przeszedłem na hol dla wylatujących , skąd rozpościera się piękny widok na płytę lotniska i poranne prace związane z przygotowaniem samolotów do lotu. Moją uwagę przykuł samochód obficie polewający skrzydła Boeinga 737 ( odladzanie skrzydeł) pomyślałem, czy wszystko jest w porządku, za kilka chwil będę leciał nim do Bergamo(Milano). Druga myśl zakładała, że cały plan tej wycieczki musi się m zakończyć dobrze we Wrocławiu , gdy służby celne powiedzą mi dzień dobry po powrocie.

Nie latałem wcześniej samolotami , do niedawna był to duży wydatek i przyjemność tylko dla vipów i polityków . Dziesiątki razy jeździłem do Rzymu do pracy samochodem, robiąc to średnio w 20-24 godziny, jazdy dosyć karkołomnej przez Czechy, Austrię z jej oryginalnymi przepisami tranzytowymi oraz Włochy. Miły głos głośnika zapowiedział poranny lot do Bergamo z godziny 6.45, na monitorach zapaliły się informacje o numerze wyjścia, i rozpoczął się „boarding” do samolotu. Większość pasażerów stanowili Włosi lecący do Mediolanu, z usłyszanej Włoszczyzny słyszałem słowa uznania dla tego nowoczesnego lotniska ,fakt niewiele się różni od nowoczesnych włoskich portów lotniczych a bywają i gorsze lotniska w Italii.

W samolocie instruktaż bezpieczeństwa w wykonaniu obsługi samolotu . Płynne skoordynowane ruchy personelu informujące jak się zachować, w krytycznej sytuacji, szkolenie się skończyło kołujemy na pas i startujemy w kierunku zachodnim, kierunek startu uzależniony jest od kierunku wiatrów. Lot bardzo sympatyczny z widokiem na Alpy, lodowce, i kawałek Szwajcarii. w Bergamo lądujemy z 15 minutowym wyprzedzeniem. Ogromne lotnisko w Bergamo budzi zachwyt i szacunek, w szczycie startuje tu około 30 samolotów w ciągu godziny, na lotnisku słychać wszystkie języki świata . Miła Pani z kontroli osobistej kontroluje przede mną panią z Kazachstanu, każde zdjąć buty, przepaskę z bioder i położyć na taśmę, jej towarzysz podróży został zaproszony przez Gwardię finansową do pokoju kontroli osobistej- jedna z wielu akcji na włoskich lotniskach.

Za panią byłem ja, po obejrzeniu karty pokładowej bacznie ogląda dowód i mówi cos po angielsku, ja odpowiadam po włosku, że Papa Wojdyła wyedukował Polaków w zakresie zachowania na lotniskach, lekki uśmiech i mogę z powrotem zakładać zegarek, pasek, schować portfel do kieszeni. Wszak na karcie pisało Palermo jako miejsce lotu i należało podróżnego baczniej obejrzeć. Wchodzimy do samolotu, na pokładzie Włosi oraz turyści japońscy , kołujemy na pas startowy , obok nas zostaje spóźniony samolot do Krakowa i krzątające się służby techniczne wokół niego. Chwila oczekiwania i potężny ryk silników w Boeingu nadaje dużą prędkość (myślę, wszystko jest ok przecież te silniki projektował człowiek z mojej rodziny w Seattle, dadzą radę ) i lecimy nad środkowymi i południowymi Włochami Lotnisko w Palermo należy do tych, gdzie pas startowy kończy się nad morzem, podejście do lądowania przebiega nad morzem, by w ostatniej chwili zobaczyć ziemie a w niedalekiej odległości sycylijskie góry.

Na Lotnisku im Falcone Borselino (nazwa nadana dla upamiętnienia dwóch sędziów zaangażowanych w walkę z mafią) dużo policji mundurowej, w cywilu, i innych służb, ale zdecydowanie spokojniej jak na północy Włoch, gdzie odprawia się tysiące podróżnych. Spod lotniska można pojechać konną bryczką do Palermo, przypomniały mi się dziecinne czasy, gdy dziadek zawoził mnie bryczka z puszczy kampinoskiej na autobus do Warszawy. Lotnisko jest bardzo dobrze skomunikowane z Palermo, pod ziemia jest stacja kolei włoskich, skąd wyruszają pociągi do Palermo w nowoczesne klimatyzowane wagony, notabene produkowane w Linke Hofmann w Niemczech. Linke i Hoffman to nazwiska związane z Wrocławiem oraz produkcją taboru kolejowego w przedwojennym Wrocławiu, więc i na Sycylii nie brakuje wrocławskich akcentów oraz lokomotyw produkowanych w dawnym Pafawagu.

Miejscem docelowym było Trapani odległe o 160 km i pojechałem kolejami włoskimi . Pomimo końca października temperatury na Sycylii dochodziły do 30 stopni i można korzystać z plaży oraz bardzo czystego morza, jak i robiąc wycieczki rowerowe do pobliskich miejscowości np. San Vito, Riserva dello Zingaro, Saline, historycznych i turystycznych. Oczywiście moim celem była wyspa Levanzo i jej historia . Nazajutrz udałem się do miejscowej biblioteki przeczytać informacje o tej wyspie i historię. Cała Sycylia to wielka historia, wojny punickie, panowanie Habsburgów, Saracenii i ich budowle ochronne, tradycje połowu tuńczyków. Sycylijczycy potrafią zadbać o komfort wypoczynku , podsunąć rower, zaproponować ciekawą wycieczkę , kolacje , zwiedzenie muzeum, wizytę w miejscowej bibliotece, rozmowę.

W trzecim dniu wizyty popłynąłem z miejscowego portu na wyspę Levanzo , to było duże wrażenie znaleźć się na wyspie, która wcześniej oglądałem dziesiątki razy w Internecie na mapach i zdjęciach. Długa na 10 kilometrów i szeroka na 7 km. Wysokie kamieniste wybrzeża sprawiają problemy z dotarciem do czystej krystalicznej wody morza śródziemnego, w niektórych miejscach góry ustępują miejsca łagodnym nizinom prowadzącym do morza i plaży . Fauna morska jest przebogata , na wyspie znajduje się latarnia morska kierująca statki do portu w Trapani Wyspa poprzecinana jest małymi murami z kamieni, pamiętającymi Saracenów z XV wieku, żywa jest pamięć wojny punickiej z II wieku przed naszą erą. Jedna z dróg prowadzi do skalnej groty, gdzie w 1947 roku odkryto jaskinie ludów pierwotnych z freskami namalowanymi 12 tysięcy lat przed Chrystusem, co potwierdziły badania naukowe prowadzone przez Włoską Akademie Nauk i wybitnych profesorów.

Dzień upłynął bardzo intensywnie a wieczorem powrót do Trapani. Gościnność w Trapani jest bardzo duża , duże zainteresowanie Polską , wspomnienia o Papieżu Polaku, wciąż żywe na katolickiej wyspie . W Trapani znajduje się parafia Franciszkanów , a kilka km za miastem ośrodek wypoczynkowy prowadzony przez siostry franciszkańskie. Można naprawdę poczuć się jak u siebie w domu na parafii, gdyż mieszkam 200 metrów od kościoła Franciszkanów we Wrocławiu, notabene patronem wrocławskiej parafii jest Karol Boromeusz z Mediolanu Stałym punktem pobytu w Trapani jest przejazd koleją linową do górskiej miejscowości Erice, gdzie siostry zakonne robią wspaniałe ciasta i wyroby cukiernicze do złudzenia imitujące naturalne owoce.

Pobyt w Erice dostarcza niezapomnianych widoków na otaczające niziny i morze wraz z wyspami. Z Erice widać także Le Saline z ich charakterystycznymi młynami wodnymi ( gospodarstwa pozyskujące sól z morza )następna wielka atrakcja tych stron Jak każda fascynująca wyprawa tak i ta ma swój koniec, trzeba się pożegnać i pojechać na pobliskie lotnisko w Trapani , gdzie pośród amerykańskich myśliwców F19 kołują B 737 znane z Wrocławia . Zaraz po starcie lecimy nad morzem i ostatnie spojrzenie na wyspę. Lądujemy w Trieście-Fruli Venezia na pograniczu ze Słowenia i Austrią, kilka zdjęć na lotnisku i wsiadam do autobusu, jadę do Monfalcone, dużego miasta stoczniowego . oraz węzła kolejowego skąd koleją dużych prędkości przybywam do Wenecji na kilka godzin.

Dworzec kolejowy w Wenecji doskonale harmonizuje z komunikacja wodną , prawie jak we Wrocławiu , przed dworcem zatrzymują się taksówki i tramwaje z tą różnicą że pływają po wodzie, szybki spacer po mieście i w drogę do Werony nocnym pociągiem , gdzie robię nocne zwiedzanie miasta połączone z fotografowaniem lokomotyw wyprodukowanych we Wrocławiu . Z Verony o trzeciej kolejny pociąg do Brescii i dalej Autobusem Autostradale na lotnisko w Bergamo i zamykam pętlę turystyczną po Włoszech z pobytem na Sycylii . Poranny lot do Wrocławia zgodnie z planem. We Wrocławiu jeszcze w holu pogranicznicy mówią "dzień dobry" i "witaj we Wrocławiu".

Moja rada dla wylatujących z Wrocławia: Warto znać obce języki.

Latam z Wrocławia bo: się tu urodziłem.

Udostępnij
0 10339

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>