Z Wrocławia na pachnącą tymiankiem Maltę

  • Z Wrocławia na pachnącą tymiankiem Maltę
  • Z Wrocławia na pachnącą tymiankiem Maltę
  • Z Wrocławia na pachnącą tymiankiem Maltę
  • Z Wrocławia na pachnącą tymiankiem Maltę
  • Z Wrocławia na pachnącą tymiankiem Maltę

Kto: Travelsblog

Kiedy: czerwiec 2012

Gdzie: tymiankiem pachnąca Malta

Nigdy nie zapomnę: Wiosna w pełni, wszystko budzi się do życia… mamy ochotę uciec gdzieś daleko, oderwać się od rzeczywistości nie koniecznie szarej. Spragnieni soczystych barw, pięknych widoków oraz kolejnych przygód stwierdzamy… pora na urlopik :) Marzyliśmy o Portugalii, ale niestety nie znaleźliśmy bezpośredniego połączenia lotniczego z Wrocławia w zadowalającej nas cenie. No niestety Faro i Porto musi jeszcze trochę na nas poczekać, ale myślę, że wrócimy do tego tematu :) Wiedzieliśmy już kiedy, nie wiedzieliśmy gdzie spędzimy czerwcowy tydzień. Z pomocą przyszedł Ryanair – gdzie możemy polecieć bezpośrednio z Wrocławia…. hmmm wybór dość spory… Piza – już byliśmy ;), Rzym – może innym razem, Malta…. ale czy my coś wiemy o tej wysepce na Morzu Śródziemnym?

Wystarczyło wpisać w Google Malta i zobaczyć grafikę…. cudnie…. bilety kupione! Wiemy już kiedy jak i gdzie. Przyszła więc pora na wyszukanie, wśród wielu ofert, jakiegoś przyjaznego miasteczka a w nim hotelu. Stwierdziliśmy, że najlepszym rozwiązaniem będzie pokój typu studio – pokoik z aneksem kuchennym. Znalazłam fajną ofertę The Bugibba Hotel w turystycznej miejscowości Bugibba, położonej na północno-zachodnim krańcu wyspy. Zdecydowaliśmy się na Studio Standard ze śniadaniem w przyjaznej cenie.

Po przylocie na Maltę kupiliśmy tygodniowe bilety na autobusy i ruszyliśmy na drugi kraniec wyspy do Bugibby. Jechaliśmy koło 45 minut (późny wieczór, brak ruchu na drogach). Szukając hotelu troszkę pobłądziliśmy, ale „koniec języka za przewodnika”, więc udało nam się dotrzeć do celu. Sam hotel dosyć spory, szybko zostaliśmy zakwaterowani a na dobry początek otrzymaliśmy powitalnego drinka w hotelowym barze. Hotel niemal w centrum, blisko dworca autobusowego oraz deptaku ze skwerkiem, gdzie znajdowała się strefa darmowego wi-fi. Malta zauroczyła nas. Każdego ranka zastanawialiśmy się, czy jeszcze coś może nas zachwycić, zaskoczyć… i tak się działo, nie było dnia, w którym byśmy się nudzili i mieli dosyć wędrówek po tym uroczym zakątku świata.

Myślę, że każdy znajdzie tu coś dla siebie. Można plażować, wędrować, zwiedzać, nurkować oraz delektować się pięknem otaczającej nas przyrody. Dobra wiadomość dla miłośników rowerowych wypraw – z łatwością znajdziecie wypożyczalnie i ruszycie na dwóch kółkach na podbój Maltańskich miasteczek. Ceny od 10 euro za dzień plus kaucja. Mając bilet autobusowy postanowiliśmy go wykorzystać do cna. Skoro już dotarliśmy na tą cudowną wyspę, trzeba było zwiedzić jej wszystkie krańce. Podróżowanie autobusem było dość czasochłonne, ponieważ zaliczaliśmy wszystkie miasteczka, gdzie kierowca musiał się zmagać z wąskimi uliczkami. Nie żałowaliśmy, ponieważ bardzo dużo zobaczyliśmy. Autobusy jadą wybrzeżem, więc cudowne widoki gwarantowane. Kierowcy autobusów pędzili czasem po wijących się drogach zapewniając turystom niemałe atrakcje.

Pierwszym miejscem, które będąc spragnieni słońca postanowiliśmy odwiedzić była plaża Paradise Bay - krystaliczna woda, urwiska skalne, mała plaża z barem i restauracją. W zatoce cumuje sporo motorówek i jachtów. Leżak z materacem i parasol można wypożyczyć: 7,5 euro za cały dzień, można też rozłożyć się na własnym materacu lub ręczniku. Postanowiliśmy zaszaleć i wybraliśmy opcję z leżakiem i parasolem – to był nasz pierwszy dzień na słońcu, więc trzeba było dozować ilość promieni słonecznych. Woda kryształ – wspaniale nas orzeźwiała. Najdłuższą przejażdżkę mieliśmy z Bugibby do portowego miasteczka Marsaxlokk. Po dotarciu na miejsce zapytaliśmy miejscowych jak dotrzeć do Peter’s Pool. Za kilka euro zostaliśmy podwiezieni na wzgórze, z którego mogliśmy ruszyć dalej. Warto było w skwarze wędrować kamienista drogą, wzdłuż której rosły kwitnące opuncje oraz inne kwitnące krzewy (miejscowi zbierali nieotwarte pączki kwiatowe – znane jako popularne kapary. Malta należy do jednych z większych producentów tego przysmaku). Wnet ukazało się naszym oczom niesamowite, skaliste wybrzeże. Niespotykane formacje skalne zachwyciły nas. Jasne skały kontrastowały z lazurem wody i błękitem nieba oraz soczystą zielenią. Na wszelkie wędrówki należy zabierać ze sobą coś do picia.

W drodze powrotnej spotkaliśmy naszego kierowcę, proponował że nas zwiezie za darmo do miasteczka, ale my chcieliśmy się przejść i podziwiać widoki na kolorową od łódek zatokę i śliczne malownicze miasteczko. Kolejnego dnia wybraliśmy się autobusem na północno-zachodnie wybrzeże, gdzie znajdują się trzy piękne zatoki: Golden Bay, Ghajn Tuffieha Bay, Gnejna Bay każda z nich z inną plażą Jeśli wdrapiecie się na wzgórze waszym oczom ukaże się wspaniały widok obejmujący wszystkie trzy zatoki. Jeśli ktoś lubi spacerować i poznawać przyrodę – zachęcamy do obejścia cypla pomiędzy zatoką Ghajn Tuffieha i Gnejna. Różnorodne skały, groty, cudowna bujna roślinność i niezapomniane widoki. Do dziś mam w kuchni aromatyczny tymianek, który zbieraliśmy w tamtym miejscu. Za każdym razem, kiedy dodaję go do potraw, przypominam sobie te wszystkie cudne chwile spędzone na Malcie. Tymianek zbieraliśmy też na Cominotto – małej wysepce należącej do archipelagu Maltańskiego.

Cominotto znajduje się przy Blue Lagoon, gdzie każdy skrawek wybrzeża wysepki Comino jest wykorzystany przez turystów na leżakach, ale wystarczy przepłynąć wpław, przejść (najgłębsze miejsce to woda po pachy) lub przepłynąć motorówką przez lagunę na Cominotto. Tam odnaleźliśmy raj… piaseczek na małej kameralnej plaży, kilka głazów, urwiska, tymianek – maltański standard ;) Z laguny do Bugibby wróciliśmy jak VIP’y – mieszkaniec miasteczka wracał swoja motorówką do domu i za 10 euro od osoby zabrał nas ze sobą. Woda, wiatr we włosach, gorące słońce – czego chcieć więcej? Okazało się, że syn właściciela motorówki ożenił się z Polką, przesympatyczny maltańczyk poopowiadał nam po drodze o hodowli tuńczyków oraz o miejscach, które mijaliśmy płynąc wzdłuż wybrzeża.

Być na Malcie i nie wybrać się na Gozo? Coś co trzeba zobaczyć to Azure Window w miejscowości Dwejra. Z portu Mgarr, gdzie przypływa prom do Dwejry, dojechać można autobusem z przesiadką w Victorii/Rabacie. Azure Window, to najbardziej charakterystyczne miejsce na Gozo. Ta formacja skalna przypominająca most powstała w wyniku erozji wapienia i ma około 100 metrów wysokości. Aby dojść do samego okna należy pokonać ścieżkę wśród skał, miejscami zalaną wodą. W pobliżu Azure Window znajduje się Blue Hole – tutaj raj mogą odkryć ci, którzy nurkują. Kilkadziesiąt metrów dalej znajdują się masy skalne wychodzące w morze, na które wiedzie ścieżka momentami ukształtowana w schody. Idealne miejsce na piknik. Ze skał roztacza się widok na urwiste wybrzeże Gozo oraz pobliską wapienną skałę zwaną Fungus Rock ( Il-Ġebla tal-Ġeneral). Każde z tych miejsc, które odwiedziliśmy, ma swój niepowtarzalny charakter i zapiera dech w piersiach.

Jest jeszcze wiele miejsc na tej niesamowitej wyspie, których nie udało nam się obaczyć. Z pewnością wrócimy na Maltę aby poznać ją jeszcze lepiej. Mam nadzieję, że już wkrótce na moim blogu (www.travelsblog.pl) pojawi się kolejny wpis Malta – Gozo – Comino – Cominotto – część II.

Moja rada dla wylatujących z Wrocławia: Jeśli jesteście dużo wcześniej na lotnisku i macie sporo czasu do wylotu warto wybrać się ruchomymi schodami na taras widokowy skąd rozpościera się widok na halę odlotów oraz pas startowy.

Latam z Wrocławia bo: ...bo Wroclove to moje miasto i jest spory wybór atrakcyjnych połączeń lotniczych.

Udostępnij
0 11718

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>